|
Odsłonięcie i poświęcenie Pomnika Wdzięczności było
najważniejszym momentem dwudniowych obchodów 30. rocznicy masowych
strajków na Lubelszczyźnie. Uroczystość 25 lipca poprzedziła Msza św.,
którą w lubelskiej archikatedrze odprawił abp Józef Życiński.
Metropolita lubelski przypomniał w homilii, że słowo „solidarnościowy”
oznacza poszanowanie godności każdego człowieka.
Metropolita zauważył, że patrząc z perspektywy
30 lat polskich przemian widać, iż w Polsce solidarnościowej jest nadal
„wiele oznak wzajemnej złośliwości, braku elementarnej kultury w
postawie wobec człowieka, wobec zmarłych, happeningowe podejście do
największych dramatów”. - Czy to jest Polska solidarnościowa? Na pewno
nie. Ale trzeba mieć świadomość, że nigdy w życiu nie będzie tak
idealnie, żeby się udało wprowadzić termin i życie dostosować do tego
terminu – mówił.
- Wierność ideałom „Solidarności” jawi się
jako nasz wspólny zbiorowy obowiązek, którego przy tym ołtarzu
Chrystusa, przy którym gromadzili się strajkujący 30 lat temu, trzeba
nam się uczyć, trzeba wprowadzać w życie, ukazując że "solidarnościowy"
to naznaczony szacunkiem dla człowieka, to ceniący wolność, to otwarty
na braci z innych krajów, a nie tylko na jedną grupę etniczną –
zauważył.
Podkreślił, że solidarność związana jest z
modlitwą „Ojcze nasz”. - W tej modlitwie Chrystus uświadamia nam, że
jesteśmy rodziną jednego Ojca i że do tej rodziny należą dzieci różnych
krajów, wyznań, grup etnicznych. Nie wolno więc wprowadzać jakiegoś
bożka przynależności plemiennej, ale trzeba mieć świadomość, że mamy
jednego Boga Ojca, że Jezus Chrystus oddał życie zarówno za Polaków, jak
i za Rosjan, za Niemców i za Żydów, i to jest właśnie wielka rodzina
ludzka, którą łączą więzy solidarnościowe - powiedział. - To jest ta
wizja Polski solidarnościowej, o którą upominaliście się wy i wasi
współbracia w pamiętne dni lipca i sierpnia – dodał.
Zaznaczył, że ważne jest, by darzyć szacunkiem
zarówno symbole historyczne, jak krzyż, które kojarzą się z tamtymi
dniami sprzeciwu, jak i sztandary, wyrażające najważniejsze ideały.
Dodał, że nie bez znaczenia jest, kto te symbole reprezentuje. - Nie
może być tak, by w roli obrońców krzyża występowali ci, którzy przed
laty jako funkcjonariusze różnych instancji PZPR z nim walczyli –
podkreślił. - Tu nie możemy być naiwni – mówił.
za: IDK KAI
|